Uroczy popołudniowy spacer po świeżo wyremontowanych Alejach Ujazdowskich. No pięknie jest, równa jak stolik nawierzchnia jezdni, piękny szeroki chodnik, ścieżka rowerowa asfalotwa…wow, brukowane podjazdy, piękne gładkie duże płyty nie kostka bauma ( ktoś się zlitował nad kobietami w obcasach i cyklistami : ). W końcu trakt królewski wygląda królewsko. No po prostu cudnie…ale… Jest tylko jeden problem …gdzie tu zaparkować ? Ba, nawet zatrzymać się nie ma jak i gdzie, nie ważne czy to taksówka czy auto prywatne czy …radiowóz..Sami zobaczcie !
Nie masz pomysłu na prezent dla brata ?
Proszę bardzo, niech chłopak poprowadzi Lamborgini albo jak wolisz Porsche
I nie musisz wygrać w Totka
Wystarczy wejść na :
Proste ? Piekielnie
Stronę i firmę założył młody, pomysłowy człowiek, który po powrocie z Anglii chciał zrobić szalony prezent koledze i ku swojemu rozczarowaniu nie znalazł takiej oferty…
Postanowił zająć się tą niszą i mamy Wyjątkowy Prezent !
Co ciekawe udało mu się nawiązać współpracę z EMPiKiem, tam tez można kupić kartonik niespodziankę
Ja taki prezenta dostałam..;)
Prowadziłam Lamborgini !!!
Okiełznałam 520koni…wulgarnego, bezwzględnego – dla braku umiejętności potwora…;)
Nieobliczalność i moc tego auta jest oszałamiająca…
Drapieżny, głośny i wręcz bezczelny pomarańczowy byk…
Czysty surrealizm…
Podziwiam ludzi, którzy jeżdżą tym urządzeniem na co dzień;)
Porsche, za którego kierownicą też zasiadłam ( taki prezent też można kupić było przy tym cywilizowane i grzeczne…i ludzkie…
Polecam !!!
Jestem wyrośniętą nastolatką i pamiętam takie przybytki; gdzie można było dostać wszystko:sernik, barchanowe reformy, grabie, słoiki, sznurek do snopowiązałki i końską uprząż. Taki sklep miła zaspakajać wszystkie potrzeby i marzenia ludności, Lexus oferuje to samo…tylko mniej biednemu społeczeństwu JEST TU ABSOLUTNIE WSZYSTKO! Luksus, moc, technologia. Ponad 340 koni, silnik V8 …szaleństwo. Grabie też bym znalazła gdybym jeszcze poszukała;)
Lexus jest autem maksymalnie bezstresowym i powinien być przepisywany jako lek na jesienne depresje, 600 km za kierownica i od razu świat jest piękniejszy;) Czysta rozkosz! Świeciłam zębami przez całą drogę; samo jedzie, i to jak! Ma niesamowite przyspieszenia, jak potrzeba grzecznie zwolni, przyciemni lusterka, kamera asystenta parkowania zabezpieczy przed zrobieniem bestii ku ku. Nagłośnienie wytrzyma każdą operową arie, tylko ze smutkiem stwierdzam, że samo nie włączy świateł i pozwoli jechać bez. Auto jest cudne i polecam je prezesom spólek giełdowych…a nie tylko Mercedesy i Mercedesy…nuda…redaktor wybaczy;)
Z autami jest jak z facetami, to musi być miłość od pierwszego wejrzenia, bo jak nie to, potem nic z tego nie wychodzi…
I ja się zakochałam…we Włoszce…czewonej…nazywa się Romeo…dziwne
I to musi być wielkie uczucie bo podmieniłam na pulpicie Astona DB9 ( wybacz kotku ) na czerwoną kotkę
O Alfach wiem tyle, że każdy musi kupić chociaż jedną bo to szkoła życia jest i KROPKA Tak przynajmniej twierdzi Pan Clarkson a on wie co mówi…Ale miłość jest ślepa…pewnie gdybym ją kupiła to by mnie potem ta Julia zdradziła i sponiewierała, zabrała dom ( na serwis ), 3 lata życia ( w poczekalni serwisu ) i debet ( na paliwo )…Ale co tam…Kup mi MITO !
Co prawda, najtańsza wersja ma silnik jak Skoda Fabia ( wybacz strzało ) – 1.4 MPI… i kosztuje znacznie więcej niż zarabia jej grupa docelowa w Polsce…to i tak ją kocham…
Ma to coś co powoduje, że oglądamy się za facetami, zwierzęcy magnetyzm w oczach, jakąś nieokiełznaną dzikość i fajny tyłek;)
Myślałam, że nigdy nie zacznę pisać…bo czasu mało, bo i tak cały dzień przed komputerem.
Ale dziś wieczorem blog będzie moją terapią…ale od początku.
Długo nie przesiadałam sie z ” bus na wóz”, o tym debilnym hasełku następnym razem, bo rano w autobusie książkę można poczytać i podumać o życiu, no i zawsze miałam blisko…metro, tramwaj, szybko i bez korka. Ale, od kiedy mam do mojego oprawcy-pracodawcy daleko jedyna opcją jest auto…i super cieszyłam się, że ucieknę przed aromatami z MZA, kto jeździe w Wawie busem wie o czym mówię ( niedomyta ludność pracująca stolicy, śmietnikowy nurek z dobytkiem, po weekendzie …wiadomo). Myślałam, że pozbędę się lęku o życie i zdrowie - jakby Państwo z Sanepid pobrali próbki z Ikarusa pamiętającego Księstwo Warszawskie, którym mknęłam do pracy, to Nobel z mikrobiologii gwarantowany… nie mówię o przeróżnych eventach organizowanych przez podejrzane indywidua… itp..itd…Globalnie radość ma nie znała granic kiedy zasiadłam w swym statystycznym pojeździe rodem z Mladá Boleslav …I dziś przeżyłam szok. Przed chamstwem nie uciekniesz, choćbyś szczelnie zamkną szyby i zatrzasną się w pachnącym lawendą wnętrzu samochodu…chamstwo mnie dopadło i pokazało swoją wredną niedogoloną bezzębną gębę. Popełniła bowiem niewybaczalny błąd, jadąc sama,w środku dnia ,w centrum miasta, postanowiłam grzecznie z kierunkowskazem i bacznie zerkając w lusterka zmienić pas ruchu, nie dla hecy ale żeby nie zostać na środku skrzyżowania, bardzo się to pewnemu osobnikowi, z nomen omen mojej ulubionej korporacji “przewóz osób”, nie spodobało. Postanowił więc ochoczo wyskoczyć ze swojego pojazdu złożonego z tylu części, ze ciężko mówić o jego marce i wytłumaczyć mi kto jest królem szos i co myśli o moim prowadzeniu(się ), o moje matce nic nie mówił bo nie jestem synem…kopiąc przy tym jak 10 latek w moje lewe koło…Surrealistyczne jak gra na mysich organach w Monty Python…nie…rzeczywistość…Kim są ludzie, którzy są gotowi przegryźć aortę innemu kierowcym, który stanie im na drodze, albo o zgrozo popełni jakiś drobny błąd ? Co powoduje furiatami napadającymi na samotne kobiety za kierownicą…Moja znajoma singielka woziła kij golfowy w aucie, chyba pójdę jej śladem…