Myślałam, że nigdy nie zacznę pisać…bo czasu mało, bo i tak cały dzień przed komputerem.

Ale dziś wieczorem blog będzie moją terapią…ale od początku.

Długo nie przesiadałam sie z ” bus na wóz”, o tym debilnym hasełku następnym razem, bo rano w autobusie książkę można poczytać i podumać o życiu, no i zawsze miałam blisko…metro, tramwaj, szybko i bez korka. Ale, od kiedy mam do mojego oprawcy-pracodawcy daleko jedyna opcją jest auto…i super cieszyłam się, że ucieknę przed aromatami z MZA, kto jeździe w Wawie busem wie o czym mówię ( niedomyta ludność pracująca stolicy, śmietnikowy nurek z dobytkiem, po weekendzie …wiadomo). Myślałam, że pozbędę się lęku o życie i zdrowie -  jakby Państwo z Sanepid  pobrali próbki z Ikarusa pamiętającego Księstwo Warszawskie, którym mknęłam do pracy, to Nobel z mikrobiologii gwarantowany… nie mówię o przeróżnych eventach organizowanych przez podejrzane indywidua… itp..itd…Globalnie radość ma nie znała granic kiedy zasiadłam w swym statystycznym pojeździe rodem z Mladá Boleslav …I dziś przeżyłam szok. Przed chamstwem nie uciekniesz, choćbyś szczelnie zamkną szyby i zatrzasną się w pachnącym lawendą wnętrzu samochodu…chamstwo mnie dopadło i pokazało swoją wredną niedogoloną bezzębną gębę. Popełniła bowiem niewybaczalny błąd, jadąc sama,w środku dnia ,w centrum miasta, postanowiłam grzecznie z kierunkowskazem i bacznie zerkając w lusterka zmienić pas ruchu, nie dla hecy ale żeby nie zostać na środku skrzyżowania, bardzo się to pewnemu osobnikowi, z nomen omen mojej ulubionej korporacji “przewóz osób”, nie spodobało. Postanowił więc ochoczo wyskoczyć ze swojego pojazdu złożonego z tylu części, ze ciężko mówić o jego marce i wytłumaczyć mi kto jest królem szos i co myśli o moim prowadzeniu(się ), o moje matce nic nie mówił bo nie jestem synem…kopiąc przy tym jak 10 latek w moje lewe koło…Surrealistyczne jak gra na mysich organach w Monty Python…nie…rzeczywistość…Kim są ludzie, którzy są gotowi przegryźć aortę innemu kierowcym, który stanie im na drodze, albo o zgrozo popełni jakiś drobny błąd ? Co powoduje furiatami napadającymi na samotne kobiety za kierownicą…Moja znajoma singielka woziła kij golfowy w aucie, chyba pójdę jej śladem…

Ale zawsze może byc gorzej…

 

i jeszcze rzecz, która wciąż mnie szokuje…